• Wpisów:15
  • Średnio co: 101 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:50
  • Licznik odwiedzin:2 065 / 1630 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Umieram w drugi dzień #wiosny.
Choróbsko mnie rozwaliło.


Wczoraj z klasą uciekliśmy z dwóch ostatnich lekcjii.
A dziś #zdycham.


#marzec
 

 
Jest szansa na to,że będzie lepiej? Miła byłaby odmiana.

Czuję,że coś znowu jes nie tak...chyba powinnam już zakończyć niektóre znajomości i powinnam zająć się egzaminami. Ależ nie...po co. Nawalę sobie problemów i stresu tuż przed egzaminami. Czasami aż za bardzo mogę odczuć to,że jestem blondynką. Mam dość. Rozmowy z nim pomagały niejedmokrotnie, ale teraz przynoszą więcej stresu niż to warte... Teraz chyba nic już nie jest warte. Wszystko jest tanie, nawet przyjaźnie są tak tanie, że tak łatwo się rozpadają. Cały świat stał się taki prosty,tani,problemowy. Ludzie stali się egoistyczni, narcystyczni i cholernie głupi. A ja muszę wraz z tym tłumem biec i udawać, że mam tutaj swoje miejsce, że wiem do jakiej grupy społecznej przynależę, a tak nie jest.
To wszystko jest skomplikowane, a młody człowiek nie może się odnaleźć.
Biegnijmy z tłumem, chyba, że chcemy być zepchnięci i rozdeptani...
 

 



Nie wytrzymałam dziś, skoro i tak siedziałam sama w domu, bo zostałam zwolniona przez chorobe, to dorwałam żyletkę....Tak wiem, kolejna nastolatka, która robi to tak *o* poprostu. Nie. Nie idę za tłumem. Robię to co odpowiada mi i co podoba się tylko mi. Noszę to co chcę. Kupuję to co chcę. Jem to co lubię. Nie zważam na media. Mimo,że mam wiele wad i wiele chciałłbym zmienić, to nie. Nadal idę swoją drogą.




Czuję się jakbym pozwalała czemuś uciekać. Coś ważnego dla mnie, staje się odległe. A to bardzo boli. Chociaż...teraz boli mnie i tak wszystko. Ciągle jest coś nie tak. Nie mogę dać po sobie poznać,że jest ze mną źle. Dlatego przyklejam po raz kolejny sztuczny uśmiech i chcę, aby udało mi się U C I E C.
 

 
"Nie mam pojęcia co się stało ze mną,
Coś zamieniło światło w ciemność - Negatyw,
Ostatni rok, dwa, miałem ciężko,
Znowu czuję się jak przegrany śmieć, bo,
Wszystko się wali prócz tej ściany przede mną"~*Zeus-Hipotermia*

"Nieważne gdzie, nawet gdy będziesz sam
Trzymaj gardę wysoko i po prostu walcz, walcz, walcz
Nawet, gdy czujesz strach, albo już nie masz sił
Musisz dotrwać do końca, choćbyś miał tu paść na ryj."~ *Z.B.U.K.U-Do końca*

"Na chuj mi Rolex, atomowe zegary, budziki?
Teraz jest zawsze, teraz, wystarczy umieć liczyć do zera.Ciężką nogę wbijam w podłogę, wbijam się w moment,nie samochodem, korek zabiłby mnie. Myślą że stoję, nie stoję.Zapierdalam we wszystkich kierunkach przestrzeni naraz.Chcą mi przestrzelić kolana w urzędach i na wykładach,w kolejkach i na kazaniach ciśnienie rozpierdala mi łeb jak granat."~ *Bisz-Pollock*

"Życie zawsze chciało więcej ode mnie niż ja od niego i to ono uczyniło mnie tym, czym jestem
I wiesz, że prędzej zdechnę niż zadowolę się niczym i odepchnę krzyż.
Jestem ofiarą, która sama siebie składa w rymach, szukam koryta, w którym osiądzie flow.
Mojego życia potok wciąż się potyka, nieustannie piersią wycierając dno." ~*Bisz-Banicja*
 

 
Wczoraj wpis nie pojawił się, ponieważ nociwałam u Wiktorii. ♥ Oczywiście poszłyśmy spać po 40. A około 10 kłóciłam się z Kubą, ja chyba za bardzo emocjonalnie do wszystkiego podchodzę, sama aż czasami nie wierzę w to co się dzieje ze mną. Mam takie hamskie jazdy...


  • awatar Szejrl: Jeżeli chcesz porozmawiać to zapraszam do siebie :-). A ,,jazdy ,, zdarzają się każdemu :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Narozrabiałam troszkę. Ale nie chciałam nic zniszczyć. Znajomość z Kubą jest dla mnie ważna i to bardzo.

Hmm, kwietek i dwie czekolady dziś dostałam, to baaaadzo miłe, że chłopcy z mojej klasy pamiętali o tym małym święcie.
 

 


Mam ochotę powiedzieć sobie samej, że jestem nikim.
Ale tego nie zrobię, bo wiem, że później już nie dam sobie rady. Nawet SAMA.
 

 


Wczorajsze załamanie...ugh. Jestem taka emocjonalna? No, kur#a. Dziś lepiej. On mi po części poprawił humor i będziemy się starać naprawić wszystko co rozwaliliśmy. Jednak. Zaufam mu. Mam nadzieję,że nie wyjdę na tym źle. ♥

Hmmm, chora będę. Mam zatkane uszy, katar,kaszel. Boli mni brzuch i głowa. Nienawidzę być chora.

Zwijam dalej spać.
Dwie godziny w ciągu dnia i jeszcze teraz
 

 

Dziś mam dość. Swojego życia. Moich znajomych. Tego syfu. To wszystko tak bardzo dołuje. Nikt nie wie co u mnie... NIKT. I widocznie i tak nikomu nie zależy. NIKOMU.

Jak to pięknie się układa...ten sam schemat. Gdy jest źle, w moim życiu pojawia się ON. Jak to możliwe? Ja...sama już nic nie rozumiem. Nawet nie mam sił żeby rozumieć.


Jeśli będę taka słaba....
To przestaję walczyć.
Nic już nie zmieniam.




 

 


Takie ambitne plany na ten wekeend miałam, tyle miałam się pouczyć a co wyszło? Złapany dołek, uronione łzy,zły humor...czyli podsumowując. Ten wekeend był jednym z najgorszych w tym roku.
Jak przyszła po mnie Viktoria, to było okey. Godzinny spacer pomógł mi. A potem poszłyśmy do niej i gadałyśmy na skypie z naszym nowym kolegą i się zjebało. Po godzinie wróciłam do domu...gadałam z nim na skypie...ale źle się czułam. Potem. Znowu ona gra główne skrzyoce, kocham ją, ale kurwa...jestem tą najgorszą. Jak zawsze. Ze wszystkim.

Chcę jak najszybciej wyjechać. Ułożyć swoje życie na nowo i zapomnieć. Już nie potrafię. To wszystko jest dla mnie za trudne. Za bardzo boli. Wiem, że od problemów nie powinno się uciekać, ale ja już nie potrafię dłużej.


A może jednak nie zależy mi na nim? Może nie poeinnam znowu pozwolić sobie na to wszystko. Hmm. Jestem beznadziejna. Bezradna. I wiem, że stoję nad krawędzią. Muszę dokonać wyboru. Znowu wybory...mam dość.
Był dla mnie jedną z najważniejszych osób dwa miesiące temu. Nie teraz.
Teraz nikt nie jest dla mnie ważny.
Teraz jestem zamknięta w sobie.
Teraz nikt nie wie tak naprawdę co u mnie.
A to boli....
Bo wiem, że przestałam być KIMŚ dla kogokolwiek.
Stałam się wyrzutkiem.
Popadam w depresje.
Obym znowu nie zaczynała się samookaleczać.
 

 
Dziś...namieszałam. Nie chodzi o zdjęcia....

Chodzi o znajomość.
Napisałam do Niego.
Pisaliśmy kilka godzin.
Płakałam.
On też.
Zadzwonił do mnie.
Jego głos mnie rozwalił.
Wysiadłam psychicznie.
Nie chcę się więcej oszukiwać.



Sytuacja kompletnie bez sensu.
Tęsknie za nim.
I zarazem go nienawidzę.



Boli mnie serce.
 

 


Piątek...ale nie jestem pewna, czy się cieszę. Jasne, znowu mogę odpocząć, ale tydzień za tygodniem a zbliżam się do egzaminów... Nie myślę już o tym.

Jutro idę na zdjęcia z Vikusią ♥ liczę na coś mroczniejszego, a zarazem dziewczęcego. Hm, przygotowałam sobie czarną,dużą bluzę. Pod bluzę czarną sukienkę w drobne, białe kwiatuszki i do tego zakolanówki i vansy. Jeśli będzie pogoda...OBY!

Przyzwyczaiłam się do mojej klasy. Te wszystkie osoby stały się takim moim wielkim wsparciem. Zbliżyłam się do większości. I kocham ich całym moim serduszkiem....nie chcę ich zostawiać. Nie mogę. Potrzebuję ich.


A dzisiaj zero ambitnych planów, przegadam pół nocy na gadu z zupełnie nie znanymi mi osobami lub będę słuchała audiobooka...trudna decyzja....




Dlaczego to wszystko tak rozpierdala od środka? Dlaczego? Czy tylko ja mam takie dziwne problemy?
  • awatar Fuckk..: Świetny tekst. Każdy ma problemy. Trzeba nauczyć się je rozwiązywać ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
#luty #2014 #problemy #szkoła #rap #cytaty #Eldo #dzień #problematycznie #zdjęcia


Hm, mogę przedstawiać się różnorodnie, jednakże ten blog ma być bardziej anonimowy. Nie chcę podawać moich danych, chcę pisać to co czuję. Chcę dzielić się (nie)koniecznie dobrymi wieściami z mojego życia. Chcę po raz kolejny poprowadzić pamiętnik. Mój własny.

Jestem prawie szesnastoletnią dziewczyną. Uczennicą pospolitego, polskiego gimnazjum. Kończę za kilka miesięcy moją przygodę z trzyletnią szkołę i zaczynam nowy etap. Może lepszy, może gorszy, tego jeszcze nie wiem, ale jak na razie nie jestem pewna tego co będzie za te kilka miesięcy. Szkoła...lubię chodzić tam, mam okazje spotkać się z przyjaciółmi. Mogę oderwać się od tego wszystkiego. Od problemów. Od rozterek. Od nerwów. Szkoła te pewnego rodzaju azyl. Ściany budynku pozwalają mi czuć się bezpiecznie i dobrze. Szczególnie gdy obok mnie są najważniejsze dla mnie osoby. Najważniejsze osoby...które chcę niedługo zostawić. Tak, to bardzo egoistyczne. Wiem, ale chyba nie potrafię sobie ułożyć przyszłości w tym miejscu. To miejsce...ja do niego nie pasuje. Uwielbiam zamknięte przestrzenie,wielkie miasta i hałas. Uwielbiam się rozkoszować szczęściem,gdy znajduję się w miejscu, które mi odpowiada.

Boję się podejmować tak dorosłe decyzje, ale czuję, że inaczej nie mogę postąpić. Albo wybiorę szczęścię moich przyjaciół i zostanę tu, dusząc się tym wszystkim, albo wyjadę stawiając za cel szczęście własne i własną przyszłość. Boję się utraty tak ważnych dla mnie osób. Kocham ich...to takie niesprawiedliwie trudne.
Nie jestem zakochana. Nawet nie ma takiej osoby do, której czułabym coś, cokolwiek. Jestem singielką od dobrego roku i naprawdę jest mi z tym dobrze. Nie narzekam na samotność. Wręcz przeciwnie cieszę się, że mam wolną rękę przy każdym moim wyborze. Słucham rapu. Od roku. Nie interesują mnie hejty w moją stronę. Kocham rap i jestem dumna z tego, że słucham właśnie tego typu muzyki.




Dobranoc ♥
Geografijo witaj -_-